Otwierasz dwie strony sklepów i stawki wyglądają na wzięte z sufitu: jeden daje 1%, następny 30. Z sufitu nie są. Kiedy wiesz, od czego zależy ta liczba, stawkę sklepu można zgadnąć, zanim się ją sprawdzi.
Marża wyznacza sufit
Stawka nigdy nie przekroczy tego, co sklep zarabia na sprzedaży. Ten jeden fakt tłumaczy większość rozrzutu.
Spożywka, elektronika i marketplace żyją z cienkiej marży — kilku procent — więc ich stawki są na samym dole. Po prostu nie ma czym się dzielić.
Produkty cyfrowe są na drugim końcu. Książka elektroniczna albo subskrypcja niemal nie ma kosztu na egzemplarz, i liczby są tam zupełnie innego rzędu.
Towar fizyczny traci na wysyłce i zwrotach
Zamówienie fizyczne może wrócić. Wysyłka kosztuje w obie strony, a zwrócone zamówienie nie zarabia dla nikogo.
Kategorie z wysokim odsetkiem zwrotów — przede wszystkim odzież i obuwie, gdzie zamówienie trzech rozmiarów i zostawienie jednego jest normą — mają wyraźnie niższe stawki, niż sugerowałaby sama marża. Sklep wlicza to ryzyko.
Dlaczego niektóre sklepy pokazują przedział
Stawka zapisana jako «0,3% – 5,5%» to nie rozmycie. Duże sklepy ustalają stawkę per kategoria: 5% na akcesoria, 0,5% na elektronikę i wszystko pomiędzy. Przedział to uczciwy sposób, żeby to pokazać.
Jeśli ma to znaczenie przy konkretnym zamówieniu, obowiązuje stawka kategorii, którą kupujesz, a nie górna granica przedziału.
Co z tym zrobić
- Elektronika albo marketplace — licz na pojedyncze procenty. Poszukaj przy okazji kodu, właśnie tam kody przydają się najbardziej.
- Książki, programy albo subskrypcja — sprawdź stawkę przed zapłatą. To ta kategoria, w której cashback po cichu wyprzedza każdy kupon.
- Odzież — stawka wyda się skromna jak na kwotę. To ryzyko zwrotu, nie skąpstwo.